Syrop miętowy to dopiero początek. Odkryj tradycję, badania i kuchenne inspiracje
Mięta nie jest pojedynczą rośliną – jest to bowiem rozległy ród z rodziny jasnotowatych, która skupia około 236 rodzajów i ponad 7000 gatunków. W samym rodzaju Mentha, według najnowszych opracowań, mieści się od 27 do 32 gatunków oraz kilkanaście naturalnych mieszańców. Różnorodność tego rodu jest ogromna, a jego przedstawiciele porastają wilgotne łąki, brzegi rzek, przydrożne rowy, a także przydomowe ogródki niemal na całym świecie. I to właśnie z niej od dawna robi się syrop miętowy – jeśli znasz przepis to jeden z najprostszych domowych przetworów.
Spis treści
- Mięta – botanika i występowanie
- Skład chemiczny mięty – olejki, flawonoidy i nie tylko
- Właściwości mięty – co mówi nauka i tradycja?
- Mięta w historii i wierzeniach ludowych
- Domowy syrop miętowy – przepis i jak powstaje nasz
- Mięta w kuchni – przepisy i inspiracje
- Mięta – przeciwwskazania i środki ostrożności
- Syrop miętowy – podsumowanie
- Bibliografia
Mięta – botanika i występowanie
Dzikie gatunki mięty w Polsce
W Polsce możesz spotkać kilka dzikich gatunków, Mięta polna (Mentha arvensis) należy do najpospolitszych – znajdziesz ją na polach, ugorach, a także wilgotnych łąkach. To bylina o czterokanciastej, lekko owłosionej łodydze i drobnych, jasnofioletowych kwiatach wyrastających wprost w kątach liści. Dorasta do pół metra, a pod ziemią rozrasta się przez rozłogi, dzięki czemu szybko tworzy gęste, aromatyczne kolonie. Ciekawostką jest, że jej olejek nie zawiera mentolu – znajdziesz w nim natomiast pulegon, piperiton i menton.
Mięta długolistna (Mentha longifolia), potocznie zwana końską, upodobała sobie południe kraju – potoki, wilgotne zarośla, podmokłe łąki. Tworzy tam rozległe łany, a jej liście pachną słodkawo i łagodnie, trochę jak mięta kłosowa. Nad brzegami wód stojących i wolno płynących króluje mięta nadwodna (Mentha aquatica) – od pozostałych gatunków odróżnia ją kulisty kwiatostan na szczycie łodygi. Rzadziej, głównie w dolinach Wisły i Odry, trafisz na miętę polej (Mentha pulegium) o intensywnym, nieco ostrym zapachu, a w wiejskich ogródkach i na przychaciach – na zdziczałą miętę zieloną, czyli kłosową (Mentha spicata).
Mięta pieprzowa – królowa wśród mięt
Prawdziwą gwiazdą wśród mięt jest jednak mięta pieprzowa (Mentha x piperita). To mieszaniec, który w naturze w ogóle nie występuje. Powstał ze spontanicznego skrzyżowania mięty nadwodnej i zielonej (M. aquatica x M. spicata), a niektórzy botanicy idą dalej i uznają go za mieszańca potrójnego, bo w grę wchodzi jeszcze mięta okrągłolistna. Pierwszy raz pojawiła się pod koniec XVII wieku w okolicach Mitcham w angielskim hrabstwie Surrey. To właśnie stamtąd pochodzi słynna odmiana „Mitcham”, zwana czarną – najbardziej ceniona, najintensywniejsza, do dziś uprawiana na plantacjach w Europie, Ameryce Północnej, Azji, Afryce, a także Australii.
Jak ją rozpoznać? Przede wszystkim po smaku. Rozetrzyj liść w palcach i przyłóż do języka – jeśli poczujesz wyraźny chłód, to znak, że masz do czynienia z miętą pieprzową. Dzikie gatunki chłodzącego mentolu nie mają lub mają go śladowe ilości. Poza tym mięta pieprzowa ma charakterystyczny wygląd: ciemnozielone, jajowato-podługowate liście z ostro ząbkowanym brzegiem, czterokanciastą łodygę nabiegłą purpurą i drobne, liliowofioletowe kwiaty zebrane w nibykłosy na szczytach pędów. Cała roślina pachnie intensywnie, mentolowo, orzeźwiająco. Z obu stron liści widać pod lupą gruczołki olejkowe – to one produkują bezcenny olejek.
Mięta pieprzowa – uprawa i historia
W uprawie dominuje forma czarna (rubescens nigra) – odporniejsza na mróz i choroby, a także bogatsza w olejek – oraz delikatniejsza forma biała (palescens), o jaśniejszych liściach i subtelniejszym aromacie. Mięta pieprzowa jest bezpłodna, nie zawiązuje nasion, natomiast rozmnaża się tylko wegetatywnie, przez podziemne i nadziemne rozłogi. Te podziemne, żółtawo-białe i bezlistne kłącza, zimują w glebie, żeby wiosną wypuścić nowe pędy. Nadziemne są dłuższe, zielone i ulistnione – łatwo się ukorzeniają, gdy dotkną ziemi.
Wszystkie dzisiejsze plantacje wywodzą się od jednej rośliny znalezionej w XVII-wiecznej Anglii. W 1696 roku John Ray opisał ją w „Synopsis Stirpium Britannicum”, a osiem lat później po raz pierwszy nazwał „peppermint”. Do Polski mięta pieprzowa trafiła stosunkowo późno, bo dopiero po pierwszej wojnie światowej, i szybko stała się jedną z najważniejszych roślin zielarskich w naszym kraju. Zbieramy ją również my – ręcznie, z własnych upraw. To właśnie z tej mięty powstaje nasz syrop miętowy, na który przepis znajdziesz w dalszej części artykułu.

Skład chemiczny mięty – olejki, flawonoidy i nie tylko
Olejek eteryczny – co pachnie i chłodzi
Liść mięty pieprzowej to prawdziwa skarbnica związków – część z nich odpowiada za zapach i smak, inne za to, co dzieje się po spożyciu, natomiast niektóre łączą obie te funkcje.
Zacznijmy od tego, co najbardziej charakterystyczne – olejku eterycznego. W świeżym zielu jest go stosunkowo niewiele, od 0,1 do 0,3%, jednak w suchym surowcu zawartość wzrasta do 1-1,5%, a w samych liściach może sięgnąć nawet 2,5%. Olejek to mieszanina ponad 30 różnych związków, natomiast palmę pierwszeństwa dzierży wśród nich mentol – stanowi od 30 do nawet 86% składu, w zależności od odmiany, terminu zbioru, pogody i gleby. To właśnie lewoskrętny izomer mentolu sprawia, że po zjedzeniu lub wypiciu czegoś miętowego czujesz przyjemny chłód. Mentol został zresztą odkryty w Holandii w 1771 roku i od tej pory jest jednym z najważniejszych składników wykorzystywanych w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym i kosmetycznym. To on sprawia, że syrop miętowy ma sens – bez mentolu nie byłoby tego charakterystycznego chłodu.
Oprócz mentolu jest jeszcze menton…
Wokół mentolu kręci się cała reszta towarzystwa, ponieważ menton wraz z izomerami potrafi stanowić nawet jedną trzecią olejku. Do tego dochodzi octan mentylu, izomenton, cyneol, limonen, a także garść innych związków – każdy dokłada swoją nutę do ostatecznego bukietu. Forma czarna mięty ma olejek intensywniejszy, bogatszy w mentol, natomiast forma biała – delikatniejszy, częściej stosowany do mieszanek. Skład olejku zmienia się też w zależności od terminu zbioru: najlepszy surowiec uzyskuje się z liści ściętych tuż przed kwitnieniem, w suchy dzień, przed południem. Temperatura suszenia nie powinna przekraczać 35°C, ponieważ inaczej olejek po prostu wyparuje.
Zapach i chłód to jedno, ale gdy zalewasz łyżkę suszonej mięty wrzątkiem, do filiżanki trafia nie tylko olejek – dołączają do niego związki, które nie pachną ani nie chłodzą, za to działają na zupełnie innych zasadach. Badania wskazują, że napar zawiera zaledwie 21% pierwotnego składu olejku, natomiast aż 75% stanowią związki polifenolowe. I tutaj wchodzimy na zupełnie inny poziom.
Polifenole, flawonoidy i cała reszta
Polifenole, flawonoidy i fenolokwasy to druga, nie mniej ważna grupa substancji w mięcie. W liściach znajdziesz luteolinę, apigeninę, diosmetynę i ich pochodne, a także rutynę, hesperydynę i gardeninę D. Do tego dochodzą kwasy fenolowe: kawowy, chlorogenowy, a także rozmarynowy – tego ostatniego może być nawet do 7% suchej masy liścia. Garbniki stanowią od 6 do 12%, są też gorycze i zestaw soli mineralnych, od potasu i wapnia po cynk, bor i molibden.
Badania mówią jasno: liście gromadzą więcej cennych związków niż łodygi. Dlatego każdy dobry przepis na syrop miętowy zaczyna się od liści.

Właściwości mięty – co mówi nauka i tradycja?
Domowy syrop miętowy – od babcinych naparów po naszą kuchnię
W tradycji ludowej mięta była odpowiedzią na wiele codziennych dolegliwości. Stosowano ją przy bólach brzucha, wzdęciach, niestrawności i mdłościach. Podawano przy przeziębieniach, kaszlu, a także bólu gardła. Przykładano na czoło przy migrenach, ale również używano do płukania jamy ustnej. Wierzono, że pomaga przy problemach z wątrobą i woreczkiem żółciowym. Matki podawały ją dzieciom przy kolkach.
W ludowych przekazach mięta pojawiała się przy bardzo wielu okazjach. Na Pomorzu mawiano, że „mięta ogrodowa i szafran przywiązane do czoła rozpraszają skutecznie ból głowy”. Stosowano ją przy przeziębieniu, kaszlu, gorączce, a nawet przy ukąszeniach owadów i problemach skórnych. Na Kujawach podkadzano ususzonym zielem krowy, wierząc, że chroni je to przed czarami. Rękopis kolegiaty łowickiej z XVIII wieku radził: „Kto jedzenia strawić nie może, ugotować miętę w occie i maczać tem usta, również na pępek przykładać”. Nie oceniamy skuteczności tych metod – przytaczamy je jako świadectwo ogromnego zaufania, jakim darzono tę roślinę.
Nasi klienci sięgają po syrop miętowy z podobnych powodów – kiedy czują się ociężale po obfitym obiedzie, dodają do herbaty, wody, lemoniady. Latem dla ochłody, zimą jako dodatek do grzańca.
Co na to współczesna nauka?
Współczesne badania potwierdzają część tych zastosowań. Działanie rozkurczowe na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego – stąd ulga przy wzdęciach i kolkach. Właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze – dlatego używano jej do płukania jamy ustnej i gardła. Działanie przeciwbólowe i chłodzące – stąd okłady na czoło przy migrenach. Mentol pobudza receptory zimna, co daje uczucie orzeźwienia i jednocześnie blokuje sygnały bólowe. Jest też działanie żółciopędne i żółciotwórcze, co tradycyjnie łączono z problemami wątroby i woreczka żółciowego.
Badania kliniczne
Współczesne badania dają wgląd w to, co stoi za tradycją. Kluczową rolę odgrywa w nich mentol, który działa jako agonista receptora odpowiedzialnego za odczuwanie zimna. Kiedy mentol łączy się z tym receptorem, wysyła do mózgu sygnał chłodu, jednocześnie przy okazji blokując przekazywanie bodźców bólowych. To trochę tak, jakby przeciążony układ nerwowy zajmował się odczuwaniem przyjemnego chłodu i nie miał już czasu na ból, zatem nic dziwnego, że mechanizm ten został dość dobrze udokumentowany w badaniach nad migreną i bólami głowy. Co więcej w jednym z badań klinicznych żel z 6% mentolem zastosowany u pacjentów z migreną sprawił, że po dwóch godzinach 28% z nich całkowicie przestało odczuwać ból, a kolejne 52% odczuło wyraźną poprawę. Dlatego dziś preparaty zawierające 10% olejek miętowy są w Unii Europejskiej zarejestrowane do leczenia objawowego bólu napięciowego u dorosłych i dzieci powyżej szóstego roku życia.
Ten sam mechanizm – blokowanie sygnałów przez aktywację receptorów zimna – leży u podstaw działania przeciwświądowego. Badania z udziałem pacjentów z przewlekłym świądem wykazały, że krem z 3% mentolem był skuteczny i bezpieczny. W grupie kobiet w ciąży olejek miętowy w bardzo niskim stężeniu (0,5%) w oleju sezamowym stosowany dwa razy dziennie wyraźnie łagodził nasilenie świądu.
W badaniach mikrobiologicznych olejek miętowy również daje sobie radę. Hamuje wzrost bakterii takich jak Escherichia coli, Staphylococcus aureus, Pseudomonas aeruginosa, Bacillus subtilis i Enterococcus faecalis. Wobec grzybów – Candida albicans, Trichophyton rubrum, Aspergillus niger – minimalne stężenie hamujące wynosi od 0,12 do 8 μL/mL. Wobec bakterii Gram-dodatnich olejek działa silniej niż wobec Gram-ujemnych, co potwierdzają analizy szczepów wyizolowanych z jamy ustnej. Dodatkowo olejek miętowy wykazuje właściwości antyoksydacyjne porównywalne z syntetycznymi przeciwutleniaczami, takimi jak BHA i BHT – z tą przewagą, że jest od nich bezpieczniejszy.
Tyle nauka. Ale kiedy odkładasz książki na bok i po prostu pijesz miętę – czujesz jedno: smak, chłód i przyjemność. I o to właśnie chodzi.

Mięta w historii i wierzeniach ludowych
Starożytność i średniowiecze
Historia mięty jest długa i barwna. W starożytnym Egipcie wzmiankowano ją w papirusie Ebersa – jednym z najstarszych zachowanych tekstów medycznych, datowanym na XVI wiek przed naszą erą. Używano jej przy balsamowaniu zwłok, bo mocny, mentolowy zapach skutecznie maskował woń rozkładu. W grobowcach z dynastii XX-XXVI archeolodzy znaleźli resztki mięty – prawdopodobnie zielonej. W tym samym czasie chińska medycyna stosowała miętę jako środek chłodzący przy gorączkach, bólach głowy i zapaleniach oczu.
Grecy i Rzymianie nie pozostawali w tyle. Według mitu mięta wzięła swoją nazwę od nimfy Minthe – kochanki Hadesa. Zazdrosna Persefona prześladowała ją tak zawzięcie, że władca podziemi zamienił ukochaną w roślinę. Tak narodziła się Mentha. Rzymscy filozofowie i ich uczniowie wieńczyli miętą skronie w przekonaniu, że pobudza umysł. Pliniusz Starszy zalecał spryskiwanie sal biesiadnych wodą miętową – podobno poprawiało to nastrój. Rzymski kucharz Apicius pisał o mięcie niemal na każdej stronie swojej księgi. Stoły nacierano miętą na znak gościnności – zwyczaj, który opisał Owidiusz w historii Baucis i Filemona.
Biblijni faryzeusze uważali miętę, koper i kminek za rośliny tak cenne, że pobierali dziesięcinę od ich zbiorów. Żydzi posypywali nią posadzki synagog. Wieki później Włosi robili podobnie w kościołach, nazywając miętę zielem św. Marii.
W średniowiecznej Europie mięta była żelaznym punktem przyklasztornych ogrodów. Walafridus Strabus, opat z Reichenau, pisał w IX wieku w swoim „Hortulusie”: „Ktoby mógł wyliczyć w pełni wszystkie moce, gatunki i nazwy mięt, równie dobrze mógłby powiedzieć, ile ryb pływa w Morzu Czerwonym albo ile iskier wyrzuca Etna”. Nasz rodzimy Syreniusz w XVI wieku polecał miętę w czerwonym winie na czkawkę, wymioty i krztuszenie, a przy okazji dodawał, że „do Wenusa pobudza”.
Polska wieś i wierzenia
Polska wieś przez stulecia traktowała miętę po swojemu. Rozróżniano trzy główne typy: miętę pieprzową – szlachetną, miętę kędzierzawą – do twarogu, i miętę końską – dla zwierząt. Liście wkładano do mleka, żeby nie warzyło się latem. Parzono nimi garnki, gdy mleko skwaśniało. Dziewczęta wkładały świeże listki za dekolt przed większymi zgromadzeniami. Miętę święcono w wiankach na Matki Boskiej Zielnej i w oktawę Bożego Ciała – wierzono, że poświęcona chroni dom od nieszczęść. W noc świętojańską palono ją na polach razem z dziurawcem i rutą – przeciw urokom. W Germanii wkładano ją do siennika, by usuwała szkodliwe promieniowanie ziemi. Umierającym kładziono miętę pod łóżko – miała łagodzić rozpacz bliskich.
Dziś niektórzy wracają do tych zapomnianych wierzeń. Podobno noszenie listka mięty w portfelu przyciąga pieniądze, a trzymanie jej w sypialni sprzyja wierności. Nawet jeśli traktujemy to z przymrużeniem oka, warto wiedzieć, skąd przyszliśmy – i że mięta od zawsze była czymś więcej niż tylko ziołem do herbaty. Dziś wraca jako syrop miętowy, na który przepis za chwilę Wam zdradzimy.

Domowy syrop miętowy – przepis i jak powstaje nasz
Zacznijmy od konkretów. Oto przepis na domowy syrop miętowy, prosty i sprawdzony.
Bierzesz 30 gałązek świeżej mięty, płuczesz dokładnie i osączasz. Zagotowujesz 2 litry wody, zdejmujesz z ognia, wsypujesz 2 kg cukru, dodajesz sok z jednej cytryny i mieszasz, aż cukier całkowicie się rozpuści. Do gorącego syropu wkładasz miętę i odstawiasz na 24 godziny – niech odda cały aromat. Następnego dnia wyjmujesz miętę, przecedzasz syrop i zagotowujesz go raz jeszcze. Gorący przelewasz do wyparzonych słoików, zakręcasz i pasteryzujesz przez 5 minut. Gotowe.
Jeśli masz ochotę zrobić syrop miętowy samodzielnie – śmiało, przepis jest prosty. Ale jeśli wolisz sięgnąć po gotowy, naturalny, bez sztucznych dodatków – zajrzyj do naszego sklepu. U nas ten syrop powstaje nieco inaczej. I nie chodzi o samą technikę – ta jest podobna – ale o szczegół, który robi różnicę.
Nasz syrop miętowy to produkt niszowy, wymuszony przez klientów i ich pytania o przepis. Prosili o niego tak długo i tak często, że w końcu ulegliśmy. Dziś robimy go w niewielkich partiach, a i tak znika szybciej, niż zdążymy rozlać kolejną partię.
Smak jest intensywnie miętowy. Żadnych sztucznych aromatów – prawdziwa mięta pieprzowa robi swoje. Kolor ma naturalny, brązowawy. Nie znajdziesz tu jaskrawej zieleni, którą znasz z chemicznych syropów. I wreszcie to, co u nas kluczowe: nie zakwaszamy syropu cytryną, tylko sokiem z pigwowca.
Pigwowiec rośnie w naszym gospodarstwie. Jego owoce mają certyfikat ekologiczny i są prawdziwą bombą witaminy C. Sok z pigwowca nie tylko pomaga zachować świeżość syropu bez sztucznych konserwantów, ale przede wszystkim nadaje mu charakterystycznej kwaskowatości. Dzięki temu nasz syrop miętowy jest słodko-kwaśny, zrównoważony. Nie jest to mdły ulepek. Smak ma pełny i wyrazisty.
To jeden z naszych syropów naturalnych z historią, bez chemii i sztucznych aromatów.

Mięta w kuchni – przepisy i inspiracje
Mięta w kuchni to znacznie więcej niż herbata. Zebraliśmy kilka przepisów: od tradycyjnych, głęboko osadzonych w polskiej wsi, po klasykę angielską i marokańską.
Pierogi ruskie z dziką miętą – z Pogórza Dynowskiego
(za: Łuczaj, Dzika kuchnia, 2013)
Farsz: kilogram ziemniaków, pół kilograma białego sera, od jednej do trzech cebul (zależnie od upodobania), sól, pieprz, 10 czubków mięty długolistnej o długości 5-10 centymetrów, a także łyżeczka masła. Ciasto: pół kilograma mąki pszennej, żółtko (można pominąć), płaska łyżka masła, 230 mililitrów ciepłej wody, płaska łyżeczka soli.
Cebulę i miętę siekasz bardzo drobno. Ziemniaki obierasz, gotujesz, jeszcze ciepłe ugniatasz z serem. Cebulę szkli się na maśle na złoty kolor i miesza z ziemniakami, serem oraz miętą. Doprawiasz solą i świeżo zmielonym pieprzem. Farsz dobrze jest przygotować dzień wcześniej – lekko obeschnie i będzie łatwiejszy w obróbce. Ciasto zagniatasz z podanych składników, rozwałkowujesz cienko, szklanką wykrawasz krążki, nakładasz farsz i dokładnie sklejasz brzegi. Gotujesz partiami w osolonej wodzie, a następnie wyciągasz chwilę po wypłynięciu.
Angielski sos miętowy do sałatek – niezastąpiony przy baraninie
(za: Czerni, Zioła żywią, zioła leczą…, 1990)
Do miseczki wsypujesz ćwierć łyżeczki sproszkowanej gorczycy, sól i pieprz. Dodajesz trzy łyżki oleju i ucierasz na gładką emulsję. Potem łyżka sosu miętowego (zrobionego wcześniej z siekanej mięty, cukru, wrzątku i octu winnego) oraz łyżka drobno posiekanego szczypiorku. Starannie mieszasz. Taki sos najlepiej pasuje do sałatek z baraniną i warzywami.
Chutney miętowy – do słoika
(za: Łuczaj, Dzika kuchnia, 2013)
Dwie szklanki octu jabłkowego wlewasz na patelnię, dodajesz pół kilograma cukru, a także dwie łyżeczki utartej gorczycy. Podgrzewasz, mieszając, aż cukier się rozpuści. Jabłka (pół kilograma) i dwie duże cebule obierasz, drobno siekasz i wrzucasz na patelnię razem z około 20 dekagramami świeżych liści mięty, również posiekanych i gotujesz 10 minut. Dodajesz 8 dekagramów rodzynek i łyżeczkę soli, gotujesz jeszcze 5 minut. Przekładasz do czystych słoików i zamykasz. Chutney najlepszy jest po kilku miesiącach, gdy smaki się przegryzą.
Serwatka z miętą – orzeźwienie na upały
(za: Lis i Lis, Kuchnia Słowian, 2015)
Do litra świeżej serwatki wrzucasz trzy-cztery pogniecione lub posiekane gałązki mięty. Możesz również dodać odrobinę miodu. Powstaje lekki, rześki napój – idealny, gdy żar leje się z nieba.
Te pięć przepisów to dopiero początek. Jeśli nie masz czasu na samodzielne sprawdzanie, czy przepis będzie Ci smakował, sięgnij po nasz syrop miętowy. Z wodą i lodem zamienia się w orzeźwiającą lemoniadę. Dodany do jogurtu i truskawek staje się deserem gotowym w minutę. Polewamy nim lody, nasączamy biszkopt w torcie czekoladowym, dodajemy łyżeczkę do herbaty albo grzańca. Do czegokolwiek go dodasz – robi dobrą robotę.

Mięta – przeciwwskazania i środki ostrożności
Mięta jest rośliną bezpieczną, jednak – jak wszystko, co zawiera silnie aktywne związki – wymaga zdrowego rozsądku.
Niemowlętom i bardzo małym dzieciom nie należy podawać mięty w żadnej formie. Olejek miętowy, nawet w niewielkiej ilości, może wywołać u nich skurcz głośni, duszność, a nawet zapaść. Literatura medyczna odnotowuje przypadki poważnych powikłań, dlatego zasada jest jedna: dzieciom poniżej szóstego roku życia preparatów z olejkiem miętowym nie aplikujemy bez wyraźnego zalecenia lekarza.
Kobiety w ciąży powinny zachować ostrożność, szczególnie jeśli chodzi o miętę polej (Mentha pulegium), która zawiera duże ilości pulegonu – związku mogącego w nadmiarze działać poronnie. W przypadku mięty pieprzowej ryzyko jest znikome, ale i tutaj konsultacja z lekarzem nie zaszkodzi.
Kobiety karmiące piersią: mięta pieprzowa ma tendencję do zmniejszania wydzielania mleka. W medycynie ludowej zresztą wykorzystywano tę właściwość celowo – przykładano liście mięty do piersi przy odstawianiu dziecka. Jeśli zależy Ci na utrzymaniu laktacji, lepiej na jakiś czas zrezygnuj z większych ilości mięty.
Osoby z refluksem lub zgagą mogą zareagować na miętę paradoksalnie: rozluźnia ona dolny zwieracz przełyku, co u niektórych nasila dolegliwości, zamiast je łagodzić. Warto obserwować swój organizm.
Olejek miętowy w dawkach rzędu 5-10 gramów działa toksycznie na ośrodkowy układ nerwowy. Nie mówimy tu o ilościach spożywanych w naparze czy syropie, ale o czystym olejku – trzeba o tym pamiętać, jeśli używa się go samodzielnie. Znane są też przypadki uczuleń kontaktowych: zaczerwienienie, pokrzywka, świąd. Jeśli zauważysz u siebie taką reakcję, po prostu odstaw miętę.
Sprzedawany przez nas syrop to produkt spożywczy – nie jest lekiem ani suplementem diety.

Syrop miętowy – podsumowanie
Mięta należy do tych roślin, które nie potrzebują reklamy. Towarzyszy człowiekowi od tysięcy lat – w kuchni, w domowej apteczce, w syropie. Mało która roślina może się pochwalić równoczesnym uznaniem faraonów, greckich filozofów, średniowiecznych mnichów i współczesnych naukowców.
Jej siła tkwi w prostocie. Garść liści, woda, odrobina słodyczy i powstaje napój, który latem chłodzi, a zimą rozgrzewa z dodatkiem goździków i herbaty. Tylko tyle i aż tyle. Pod tą prostotą kryje się ogromna złożoność – kilkadziesiąt związków aktywnych, setki lat tradycji, dziesiątki badań. I mentol – jeden z niewielu związków, który potrafi oszukać receptory tak, że czujesz chłód tam, gdzie go nie ma.
Nasz przepis na syrop miętowy to nasza wersja tej starej opowieści. Intensywny, słodko-kwaśny, z sokiem z pigwowca z ekologicznych upraw. Bez ulepszaczy i sztucznej zieleni. To jeden z naszych syropów naturalnych z historią.
Chcesz dowiedzieć się więcej o roślinach, z których robimy nasze syropy? Zajrzyj na bloga. A kiedy najdzie Cię ochota na sprawdzenie, jak smakuje mięta w naszej wersji – zapraszamy do sklepu.

Bibliografia
Książki A – M
- Bremness L., Wielka księga ziół, Encyklopedia „Wiedzy i Życia”, Warszawa, 1991.
- Chmielewski M., Praktyczny Atlas Dzikich Roślin, iAcademy, 2026.
- Czerni A., Zioła żywią, zioła leczą…, „Watra”, Warszawa, 1990.
- Dreyer E.M., Dreyer W., Przewodnik. Zioła, jagody i grzyby. Rozpoznanie, zbiór i zastosowanie, Oficyna Wydawnicza „Delta W-Z”, Warszawa, [brak roku].
- Fleischhauer S.G., Guthmann J., Spiegelberger R., Jadalne rośliny dzikorosnące, „Vital” Gwarancja Zdrowia, Białystok, 2022.
- Gumowska I., Kuchnia pod chmurką, PTTK „Kraj”, Warszawa, 1986.
- Gumowska I., Ziółka i my, Wydawnictwo PTTK „Kraj”, Warszawa, 1983.
- Krześniak L.M., Apteczka ziołowa, Sport i Turystyka, Warszawa, 1988.
- Kujawska M., Łuczaj Ł., Sosnowska J., Klepacki P., Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludowych. Słownik Adama Fischera, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław, 2016.
- Kuźnicka B., Dziak A., Zioła lecznicze. Historia, zbiór, stosowanie, PZWL, Warszawa, 1967.
- Laprus J., Słowiańskie rośliny czarowne, Świat Książki, Warszawa, 2022.
- Lis H., Lis P., Kuchnia Słowian, czyli o poszukiwaniu dawnych smaków, Nasza Księgarnia, Warszawa, 2015.
- Lityńska-Zając M., Chwasty w uprawach roślinnych w pradziejach i wczesnym średniowieczu, Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, Kraków, 2005.
- Łuczaj Ł., Dzika kuchnia, Nasza Księgarnia, Warszawa, 2013.
- Metera P., Zioła i przyprawy z własnego ogródka, Wydawnictwa „Alfa”, Warszawa, 1986.
- Muszyński J., Ziołolecznictwo i leki roślinne (fitoterapia), PZWL, Warszawa, 1954.
Książki N – Ż
- Nowiński M., Dzieje upraw i roślin leczniczych, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa, 1983.
- Obidzińska J., Zioła w gospodarstwie domowym, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa, 1985.
- Ody P., Wielki zielnik medyczny, Debit, Bielsko-Biała, 1993.
- Olechnowicz-Stępień W., Lamer-Zarawska E., Rośliny lecznicze stosowane u dzieci, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa, 1986.
- Romváry V., Rośliny przyprawowe i przyprawy w węgierskiej kuchni, PWRiL, Warszawa, 1987.
- Rostafiński J., Przewodnik do oznaczania roślin z 376 miedziorytami, Druk W.L. Anczyca i sp., Kraków, 1906.
- Šedo A., Krejča J., Rośliny źródłem przypraw, PWRiL, Warszawa, 1987.
- Szcześniak K., Świat zamów światem roślin na pograniczu wschodniej i zachodniej słowiańszczyzny, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk, 2022.
- Tyszyńska-Kownacka D., Starek T., Zioła w polskim domu, Wydawnictwo Watra, Warszawa, 1989.
- Wawrzyniak E., Leczenie ziołami. Kompendium fitoterapii, PPW „Contrast”, Warszawa, 1992.
Artykuły
- Armatys B., Kita A., Kurkiewicz-Piotrowska A., „Olejek eteryczny z mięty pieprzowej w kosmetologii i aromaterapii”, Aesth Cosmetol Med. 2025, 14(6), s. 275-282.
- Chrapek A., Dzida K., „Skład chemiczny, warunki uprawy i właściwości lecznicze mięty pieprzowej (Mentha x piperita L.)”, w: Wybrane zagadnienia z zakresu przemysłu spożywczego oraz zarządzania i inżynierii produkcji, tom 1, Wydawnictwo Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, Lublin, 2020, s. 16-22.
- Kiełtyka-Dadasiewicz A. i in., „Charakterystyka i właściwości użytkowe surowców miętowych”, Towaroznawcze Problemy Jakości 2016, 1(46), s. 93-104.
- Kusiak A. i in., „Działanie olejku z mięty pieprzowej na bakterie beztlenowe”, Dent. Med. Prob. 2010, 47(3), s. 334-338.
- Najda A., „Skład chemiczny i działanie przeciwutleniające ekstraktów z Mentha x piperita L.”, Postępy Fitoterapii 2017, 18(4), s. 251-258.
